O Notidot

Jeden Jarek, jedna lutownica, pół piwnicy w Krakowie.

NotiBox to projekt jednej osoby. Nie udaję, że jesteśmy dużą firmą — bo nie jesteśmy. Jest mnie tylko ja.

Dlaczego zbudowałem NotiBox

Moja mama (65 lat) chciała asystenta AI po polsku, ale nie chciała, żeby „ta chmura Google wiedziała o niej wszystko". Alexa? Po polsku kiepska. ChatGPT na telefonie? „Jarek, nie rozumiem tej aplikacji, czemu to tyle klikania". Własny setup na Raspberry Pi? „Synku, chyba żartujesz".

Więc zbudowałem pudełko, które: (1) włączasz w gniazdko, (2) otwierasz URL, (3) rozmawiasz po polsku przez Telegram, (4) nie oddajesz duszy Big Techowi. Mama jest zachwycona. Potem dwóch znajomych też chciało. Potem forum Hacker News.

portret · jarek w warsztacie

Co robię inaczej

  • Nie zbieram danych. Ani dla reklam, ani dla „lepszego produktu", ani dla nikogo. Nie mam ich po prostu.
  • Kod otwarty. NotiBox OS jest na GitHub. Możesz uruchomić własny fork, audytować, zmienić cokolwiek.
  • Ręcznie składam. Każdy NotiBox lutuję, testuję, pakuję osobiście. Kraków, Podgórze, warsztat w piwnicy.
  • Odpowiadam sam. Wszystkie maile przychodzą do mnie. Bez ticket systemu z rozbitym UX-em, bez chatbotów „witam, miłego dnia, czym mogę pomóc".

Co z tego wyjdzie

Nie wiem, uczciwie. Może będzie sto sztuk sprzedanych i skończę. Może tysiąc i zacznę szukać pomocy. Może mi się znudzi. W każdym razie — jeśli kupujesz, masz NotiBoxa na zawsze (działa bez chmury Notidot). Mój kod jest otwarty. Nawet jeśli Notidot zniknie — Ty masz.

„Firma jednoosobowa nie znaczy firma amatorska. Znaczy tylko, że jeśli coś pójdzie nie tak — wiesz komu napisać, i wiesz że odpisze ten sam człowiek który produkt zbudował."

Kontakt