NotiBox to projekt jednej osoby. Nie udaję, że jesteśmy dużą firmą — bo nie jesteśmy. Jest mnie tylko ja.
Moja mama (65 lat) chciała asystenta AI po polsku, ale nie chciała, żeby „ta chmura Google wiedziała o niej wszystko". Alexa? Po polsku kiepska. ChatGPT na telefonie? „Jarek, nie rozumiem tej aplikacji, czemu to tyle klikania". Własny setup na Raspberry Pi? „Synku, chyba żartujesz".
Więc zbudowałem pudełko, które: (1) włączasz w gniazdko, (2) otwierasz URL, (3) rozmawiasz po polsku przez Telegram, (4) nie oddajesz duszy Big Techowi. Mama jest zachwycona. Potem dwóch znajomych też chciało. Potem forum Hacker News.
Nie wiem, uczciwie. Może będzie sto sztuk sprzedanych i skończę. Może tysiąc i zacznę szukać pomocy. Może mi się znudzi. W każdym razie — jeśli kupujesz, masz NotiBoxa na zawsze (działa bez chmury Notidot). Mój kod jest otwarty. Nawet jeśli Notidot zniknie — Ty masz.
„Firma jednoosobowa nie znaczy firma amatorska. Znaczy tylko, że jeśli coś pójdzie nie tak — wiesz komu napisać, i wiesz że odpisze ten sam człowiek który produkt zbudował."